piątek, 15 stycznia 2016

Rozdział 36

Stanęliśmy na samej górze schodów trzymając się za ręce, wszyscy znajdujący się w obrębie naszego wzroku się na nas spojrzeli i zrobili zdziwione miny, spojrzałam na Leona a on wzruszył ramionami i uśmiechnął się do mnie promienie. Zeszliśmy ze schodów i zajęliśmy miejsca przy stole. Olga podała nam śniadanie i zaczęliśmy jeść ciągle posyłając sobie uśmiechy. Zjedliśmy i Leon wziął mnie za rękę 
-Chodź-szepnął i ruszyliśmy na dół w nie znanym mi kierunku.
-Tu jest nasza sala ćwiczeń.
-Yhm. Co będę robić?
-Nauczę cię podstawowych chwytów samoobrony.
-Okey.
Stanęliśmy na przeciwko siebie w lekkim rozkroku i zaczął pokazywać mi chwyty, nie były one jakieś najtrudniejsze, dlatego załapałam je po kilku minutach 
-No dobrze kochanie, ni sadziłem ze taki ci dobrze pójdzie 
-No widzisz masz zdolna dziewczynę 
-To wiedziałem od dawna że jest zdolna, teraz przejdziemy do strzelnicy.
-Dobrze To nazywasz strzelnicą ? -spytałam gdy ujrzałam rzutki
-Nie ale chcę sprawdzić twój cel
-Okey 
Podaje mi trzy rzutki i karze strzelić w sam środek za pierwszym razem pudłuje a za drugim trafiam i za trzecim także skaczę ze szczęścia aż wpadam w ramiona ukochanego i zostaje przyciągnięta do jego warg całuje mnie tak namiętnie i tak delikatnie jak by się bał że się po psuje.
-Kocham cię
-Ja ciebie też kocham Leon 
Wziął mnie za rękę i ruszyliśmy do strzelnicy. Założył mi słuchawki pokazał jak ma trzymać pistolet i kazał strzelać w obrazek przede mną.
Pierwszy raz- Pudło
Drugi raz- Pudło
Trzeci raz-pudło
Kurwa dlaczego mi to nie wychodzi, odwróciłam się w stronę Leona i spojrzałam na niego z miną mówiąca co robię źle? Podszedł do mnie położył swoje ręce na moich i ustawił pistolet w stronę obrazka. I nacisnął moimi palcami spust i trafiłam, potem odsunął się ode mnie i lekko pocałował mój obojczyk spojrzałam na niego pytająca
-Na szczęście. strzelaj!
I tak jak kazał tak zrobiłam i trafiłam w samo setno.
-TAK udało się!!!
Rzuciłam się na Leona wcześniej odkładając broń i go pocałowałam
-Dziękuję
-Nie ma za co kochanie. Zaczął całować mnie po szyij wzdłuż dekoltu 
-Hym Leon 
-Tak?-powiedział miedzy pocałunkami 
-Co ty robisz
-Zamierzam się z tobą kochać 
-Tutaj ?
-Tak kochanie tu i teraz .
Przygniótł mnie do ściany i zaczął rozbierać mnie nie odrywając ode mnie ust, nie chciałam być mu dłużna dlatego też zdjęłam jego t-shirt i spodnie. Po paru minutach byliśmy już całkiem nadzy.
-Obiecuje będę delikatny, a jak potem będzie cię boleć to przyłożę  ci okład, dobrze?
-Tak kocham cię
-Ja ciebie tęż i we mnie wszedł
I tak o to kochaliśmy się w strzelnicy. 
Leząc na materacu w strzelnicy bawiłam się palcami Leona , a on moimi włosami 
-Leon?
-Tak kochanie?
-Myślisz że dam radę wam pomóc  odbić Diega 
-Oczywiście tylko pamiętaj trzymasz się mnie nigdzie się nie oddalasz i idziesz zawsze za mną.
-Yhm. Leon a gdy już odbijemy Diega to co potem?
-Jak to co będziemy razem jeśli będziesz chciała zmienimy miejsce zamieszkania  i będziemy żyć dalej.
-A co z gangiem?
-Będę pomału go opuszczał.
-Dlaczego?
-Bo chcę wiec z tobą normalne życie i założyć rodzinę z tobą
-Dziękuję ja tez tego chce ale tylko z toba
-Nie masz za co kochanie 


Hej dawno mnie tu nie było macie rozdział za chwile pojawi się drugi do drugiej historii mam nadzieje że wam się podoba. Chcę zobaczyć ile tu was jest, dlatego kto przeczyta nie skomentuje bo nie wiem czy mam prowadzić jeszcze tego bloga.


niedziela, 11 października 2015

Rozdział 3 - Rozpoczęcie pracy

Violetta
Tak strasznie się cieszyłam że dostałam tą pracę w końcu nie będę musiała się martwić co włożę bratu do garnka. Budzik zadzwonił o 6 rano wstalam przetarłam ręką oczy i ujrzałam swojego młodszego pochylone na de mną patrzący w moje oczy.
- Coś się stało ze tak rano wstałeś? – spytałam i przytuliłam Harrego.
- Nie po prostu się wyspałem – odpowiedział i wtulił się we mnie, a ja go objęłam i wysciskalam ze wszystkich stron.
- Dobra kolego musze zrobić ci śniadanie i wybrać ci rzeczy do szkoły. Chcesz jeszcze poleżeć?  Włączyć ci bajki?
- Tak- powiedział uradowany i odkrył się kołdra aż po samą brodę
Wyszlam z pokoju skierowałem się do pokoju młodego, pościeliłam mu łóżko i wybrałam mu  rzeczy do szkoły.

Ruszyłem do kuchni i tam przygotowałam nam jedzenie.
- Młody złaź śniadanie
- Już idę
Minęło zaledwie 30 sekund a on już biegł
- Pomału nikt ci nie zje
- A skąd to wiesz?
- Bo oprócz mnie i ciebie nie ma tu nikogo.
- No właśnie jesteś jeszcze Ty
- Ja? Hahahaha
- Tak ty
- Czyli mogę ci ukraść jedną kanapkę?
- NIE one są moje
- Dobrze dobrze- odpowiedziałam podnosząc ręce w geście obronym.
Po zjedzonym śniadaniu ubrałem małego i ruszyliśmy na przystanek gdzie Podjeżdża szkolny autobus.
Wsiadł pomachał mi przez okno i pojechał. A ja ruszyłem do nowej pracy trochę się stresować ale miałam nadziej ze mi pójdzie dobrze.

Zapukałam do drzwi i czekałam aż ktoś mi je otworzy w drzwiach pojawił się facet bardzo przystojny aż się zarumieniłam ale od razu się ogarnęła
- Dzień dobry nazywam się Violetta Castilo to ja do Pana dzwoniła wczoraj w sprawie pracy.
- A tak proszę zapraszam.
Weszłam do środka i onielamial duży salon wielka kuchnia  Cudo ale dla mnie to tylko marzenie
- Ja juz wychodzę Ben jadł godzinę temu jest u siebie w pokój w łóżeczku. Będę kolo 16 jak czegoś nie będziesz wiedzieć po prostu zadzwoń na lodówce masz rozpiska gdzie co jest narazie.
- Do widzenia

I tak będzie wyglądała moja praca myślałam że będę mieć miłego szefa ale okazał się być arogancja i prostakiem.
Po chwili usłyszałam płacz dziecka to pewnie Ben pobiegłam na górę do pokoju z którego dochodził płacz. Stanęłam kolo jego łóżeczka i pochyliłam się nad nim i uśmiechnęła się do niego był strasznie podany do swojego taty wzięłam go na ręce i zaczęłam bujać a on od razu zasnął trzymałam go w ramionach przez pewien czas a on się we mnie wtulił jak by go nikt nie przytulał.

poniedziałek, 5 października 2015

Info dotyczące nowego opowiadania

Okey to może zaczniemy od Początku
Nie kopiuje od nikogo rozdziałów no chyba może być podobna fabuła ale ja je pisze sama a jeśli komuś się nie podoba ja nie zmusza tego czytać.
Rozdziały będą się pojawiać w weekendy oczywiście jeśli je chcecie
A wo gule je chcecie?

niedziela, 4 października 2015

Rozdział 2 - Praca

Violetta
Wstałam rano wyszykowalam młodego do szkoły i usiadłam znowu do komputera. Weszłam na stronę ogłoszeń i jedno wpadło mi w oko od jakiego niejakiego Leona Verdas otworzyłam je i go przeczytałam.

Szukam opiekunki do miesiecznego dziecka  od 8-21 tu macie mój telefon 567342920 zainteresowanych proszę o kontakt.

Interesujące te ogłoszenie dlatego od razu wybrałam ten numer i odebrał pi drugim sygnale.
- Dzień dobry ja dzwonie w sprawie ogłoszenia. Ono jest nadal aktualne?
- Dobry tak jest ale dopiero od jutro bo dzisiaj mam wolne i muszę zrobić zakupy dla małego
- Dobrze kiedy mogę przyjść na rozmowę klasyfikacyjną?
- Jaka rozmowę przychodzisz o 9 i siedzisz z dzieckiem do 17 i tyle. A o kasie pogadamy jutro. Do widzenia
- Do widzenia- powiedziałam speszona. Co to był za facet tak się martwi o dziecko że nawet mnie nie sprawdza nie rozumiem takich ludzi przecież te dzieci nie prosly się same na świat ktoś he do huja musiał zrobić.

Leon
Obudził mnie mój telefon dzwoniła jak dziewczyna z ogłoszenia może będzie ładna i będę mieć co po ruchać. No a teraz musze wstać i zrobić jedzenie temu małemu. Ubrałem się i nakrmilem małego. Po południu pojechaliśmy do sklepu i uzadzilismy mu pokój no bo w moim nie będzie spać no jak a jak będę chciał kogoś przelecieć to gdzie no chyba nie przy nim jest jeszcze za mały. I tak minął mi dzień że padłem jak pies pluto.

Mam nadzieje ze wam się podoba
10 komentarzy = next

niedziela, 27 września 2015

Rozdział 1 - Opiekunka

Violetta
Właśnie przeglądam strony internetowe szukając pracy. Ale nic ciekawego nie ma potrzebuje pracy jako opiekunka do dziecka lub do osoby starszej. A potrzebuje strasznie tej pracy bo mam na wychowaniu młodszego brata. Nasi rodzice nie żyją zginęli w wypadku samochodowym nie dawno nadal nie mogę uwierzyć w to że ich już z nami nie ma. Tak jak John ( mój brat). Musze szybko coś znaleźć bo rodziców renta nie wystarczy.

Leon
Gdy otrzasnelem się z szoku ze jestem ojcem zaczął mnie brać strach i przerażenie co ja kurna na robiłem po co ja wo gule wziąłem tego bahora. Musze zadzwonić do mamy niech ona się nim zajmie. Wybrałem jej numer i po drugim sygnale odebrała.
- Halo mamo mam poważny problem
- Tak?
- Jesteś babcia i musisz przyjechać po wnuka bo jego mama mi go oddala a ja nie mam zamiaru się nim zajmować dlatego przyjęć do mnie i go wes.
- Synu ciesz się ze zostałam babcia ale to twoje dziecko i twoim obowiązekiem jest się nim zajmować.
- Ale mamo ja nic nie wiem o dzieciach.
- Masz internet masz to się naucz ja i tak Ci nie pomogę bo jak byś zapomniał jestem z ojcem w sanatorium.  Ale jak tylko wrócę to postaram się pomóc.
- Co mam robić?
- Kup łóżeczko jedzenie mu i jakieś ciuchy a potem wynajmi opiekunkę. 
- Okey Dzięki mamo.
- Proszę pa synku wierze w ciebie.
Zakończyłem rozmowę z mama i spojrzałem na małego no nic czekam mnie nowa rola jako taty, trudna ale poddolam musze zrobić to dla niego. Ruszyłem na górę po laptop i zacząłem szukać łóżeczka dla tego szkraba wybrałem i z mówiłem z dostawą na juz to samo zrobiłem z ubraniam rozmiar sprawdziłem na nim. Ale najgorszy problem miałem z jedzeniem dlatego wziąłem go w foteliku wsadził do samochodu i pojechaliśmy do super marketu tam na szczęście była miła pani która mi z radością pomogła wybrać mu mleko. Wróciliśmy do domu a jaś zaczął płakać nie wiedziałem co robić wziąłem go na ręce ale to nie pomogło otworzyłem laptopa i pojawiło mi się ze może chce jeść zrobiłem mu jeść i wsadziłem mu butelkę do buzi i naszczescie się zamknął wyczytałem także ze po jedzeniu musi mu się odbić dlatego wziąłem go na ręce i zacząłem delikatnie klejąca w plecki no ale Jaśowi się tak odbiło że poleciało na mnie. Uspałem go i położyłem juz do łóżeczka które na razie stoi w mojej sypialni. Zasiadło do laptopa i zacząłem czytać o dzieciach dowiedziałem się ze potrafią wstawać w nocy bo chcą jeść dlatego muszę być na to przygotowany i mam mówić do niego i załatwię mu jutro opiekunkę bo ja nie dam rady mam prace kolegów no i zespół pilkarski którym kibicuje.
Wstawiłem od razu ogłoszenie na necie.

Szukam opiekunki do miesiecznego dziecka  od 8-21 tu macie mój telefon 567342920 zainteresowanych proszę o kontakt.

Macie jedynkę mam nadzieje że wam się podoba
4 komentarze = next jutro

sobota, 26 września 2015

Prolog - opiekunka

Leon
- Chcesz czy nie tu masz dzieciaka.
- Co? Chyba spisz ja mam swoje życie i Bahor mi w nim najbardziej zawadza a po drugie skąd wiesz że wo gule on jest mój co? To ty jesteś jego matką a nie ja.
- Sama sobie go nie zrobiłam a tu masz test na ojcostwo i wyszedł dla twojej osoby pozytywny dlatego jest Twój ja go nie chce. Trzymaj bo ja go mam dość ciągle tylko mordę piłkę. – Powiedziała Steph i podała mi fotelik z niemowlakiem.
- Co jak kiedy?
- Normalnie nie wiesz jak się dzieci robi.
- Wiem... Ale ja o nim nic nie wiem.
- Ja też i nie chce wiedzieć zrzekłam się praw wiec jest cały twój ma na imię Jan jak ci się nie podoba to mu zmień ma miesiąc urodziła się dokładniej 20.06.2015 i to chyba tyle reszty sam się musisz na uczyć ja nie zamierzam nauczyć bahora.
- Ale ten bahor to twój syn nie szkoda co go? – Powiedziałem i spojrzałem na nią dziwnie jak można być aż taką suka. Usłyszałem klakson samochodu spojrzałem za nią i zobaczyłem czarny cabriolet
- Steph odałaś już tego bahora- zawołał facet z cabrioletu
- Juz kończę misiaczku.- odpowiedziała mu
- No to na razie powodzenia
-  Okey oddajesz mi go tylko pamiętaj jeśli będziesz chciała go spotkać w przyszłości ja ci na to nie pozwolę.
- Chyba spisz że ja go będę jeszcze chciała. Tak w końcu jestem wolna.- powiedziała i poszła do tego fagada.
O Boże mały jak ja sobie z tobą poradzę jak ja nie ma pojęcia o dzieciach. No ale na pewno Cię nie oddam tak jak Twoja mama.

Mam nadzieje ze wam się spodoba i będziecie czytać
Zajdzie się tu chociaż jeden komentarz czekam na to.

Moje przemyślenia

To tak opowiadanie o gwiazdorskiej miłości jest zawieszone do odwołania miłość i tajemnicę zostały 1 rozdział i epilog. I zacznę nowe opowiadanie będzie ono o normalnej rodzinie ale bez mamy znaczy będzie Violetta ale będzie jako opiekunka

niedziela, 30 sierpnia 2015

2 miejsce one shot


One shot oli kozy 2 miejsca. Gratuluje

Szatynka o czekoladowych oczach mieszkała u swojego brata gdyżrodzice zawiedli ją i wyrzucili ją z domu po 18 latach . Dziewczynaidzie pierwszy raz do nowej szkoły . Szatynka ma piękne imięVioletta. Jej brat miał na imię Federico przyjął ją z ochotą zawszemieli dobre kontakty. Bardzo się kochali oczywiście jakorodzeństwo. Gdy mieszkali razem mieli tyle wspólnych chwil. F- Zaraz cię dogonię !!! V- Nie prawda! F- Jeszcze zobaczymy ! V- Zobaczymy jak wygrywam ! XD F- No i co?? Dogoniłem cię !!! Buhaha wielki Federico zawszewygrywa! V- Pfff Dałam ci fory ! F- Osz ty! Zaczął ją gilgotać G- Federico Martinez Castillo przestań łaskotać siostrę ! F- No dobra ! To ona zaczęła! V - Nie prawda! Nadal są jak duże dzieci np . V - Oszukiwałeś!!! Nie miałeś 6 na kostce! F- Oj Violetta ! Jestem za stary na oszukiwanie! V - Pff ta za stary ! F- No dobra nie kłóćmy się :) V- Przytulas? F- Jasne! ------------------------------------------------------------------ Violetta Obudziłam się gdy poczułam że mi zimno zobaczyłam Federico i jegodziewczyne Francesce z balonami z wodą . V- Fran naprawdę po tobie się tego nie spodziewałam ! Fran- Nie gniewaj się ! Fede - Oj violuś czas do szkoły balony tylko po to by cię obudzić.no i trochę dla zabawy XD V- Ale zabawa! Już idę ! Jest autobus do szkoły? Fede - Nie ma zawiozę cię z Fran a po lekcjach wrócisz sama dobrze? V - Ok poznam okolice :) Dotarłam do szkoły widziałam różne twarze . Gdy podeszła do mnierudowłosa z blondynką i chłopakiem w słuchawkach. C- Hej mam na imię Camila wszyscy mówią na mnie Cami . To jest Maxia to Ludmiła . A ty jak masz na imię ? V- Violetta Lu- Ładne imię :) V- Bardzo dziękuję :) Maxi - czym się interysujesz ? V- Muzyką , kocham śpiewać :) Cami , Maxi , Ludmi - My też V- Na pewno się polubimy C,M,L - Też tak sądzimy fajna z ciebie dziewczyna :) V- Czemu mówicie jednocześnie? C,M,L - Tak wyszło Gdy nagle zobaczyłam przystojnego szatyna i brunetkę. Wyglądali na parę . Violka czemu podobają ci się zajęci faceci!Pfff sama nie wiem. V - Kto to? C- Leon Verdas on jest nawet spoko tylko nie za często z namirozmawia a obok niego jest jego dziewczyna Lara Baroni. V- Co myślicie o Larze ? Lu- Jest bardzo zadufana w sobie . Moim zdaniem nie zasługuje naLeona . On potrzebuję naturalnej dziewczyna nie lalki Barbie ! Trochę się zagadałam za minutę dzwonek ! V- Ja już pójde bo za minutę dzwonek ! C,M,L - Już ? O kurde to chodźmy ! Poszłam na pierwszą lekcję była to Matematyka niezbyt ją lubię .Weszłam do sali . Profesorka - Dobrze że jescze nie usiadłaś przedstawię cię to jestVioletta Castillo nasza nowa uczennica. Możesz usiąść Violu Usiadłam sobie z Ludmi , okazało się że razem będziemy chodzić doklasy tak się cieszę. Maxi i Cami też są w klasie siedzą razem możecoś z tego wyniknie i będą parą . Dzwonek wreszcie zadzwonił . Całąprzerwę spędziłam z Cami , Ludmi i Maxim. Reszta klasy jakoś niepróbuje się zaprzyjaźnić lepiej dla mnie więcej czasu dla moichnowych przyjaciół . Lekcje minęły mi szybko czas wracać do domu .Szłam ścieżką gdy nagle zobaczyłam Tor wyścigowyFederico nauczył mnie jeździć. Pamiętam ten dzień jak dziś. Byłowtedy lato byliśmy w Madrycie przed przeprowadzką .F- Viola pośpiesz się ! Bo zanim ty się wyrobisz będzie noc! V- Już idę! Nie marudź! F -Nareszcie! Podeszliśmy do motoru Federa . F- Wsiadaj masz kluczyki , panuj nad kierownice i nie przeholuj zgazem będę z tyłu jak coś to ci pomogę złapać równowagę. V- Dobra! Zaczęłam jechać szło mi dobrze . Gdy nagle straciłam równowagę iupadłam . Fede nie zdążył dobiegnąć. Na szczeście jechałam kołotrawnika i upadłam na trawę. F- Co ci się stało Vilu?! V- Nic mi się nie stało . Dziękuję że mnie nauczyłeś jeździćbraciszku XD F- Nie ma za co siostrzyczko :) V - Co chcesz w zamian Feduś ? F- Żebyś powiedziała że jestem najcudowniejszym bratem na świecie iże Fran to szcześciara V- Jesteś najcudowniejszym bratem na świecie , Fran to szczęściarai na pewno wiesz co to ironia. F -No pewnie że wiem aaaa o ty nie dobra! Zaczął ją łaskotać , wiedział że ma do tego słabość. Ona wybuchłaśmiechem. V- Fede przestań proszę ok wygrałeś! to nie była ironia. F- No tak lepiej ---------------------------------------------------------- To były czasy . Podeszłam do barierki i obserwowałam jak innijeżdżą na motorach . Gdy nagle ktoś mnie popchnął i wylądowałam naśrodku toru. Strasznie się bałam że któryś z nich mnie przejedziegdy nagle jeden z nich zszedł z motoru położył go i zakrył mnieswoim ciałem . Gdy odeszliśmy na bok on zdjął kask i okazało się to ten chłopak októrym mówiła Cami miał na imię Leon .Spojrzał na mnie przyjaźnieaż ciarki mnie przeszły. V- Dziękuję :) L- Nie ma za co. Jak masz na imię piękna? V- Violetta a ty? L- Śliczne imię Leon ślicznotko Zarumieniłam się i spuściłam głowę . On podniósł mój podbródek takbym spojrzała w oczy. L- Nie spuszczaj głowy pięknie się rumienisz i w ogóle jesteśśliczna. V- Widzisz co robisz jestem czerwona jak burak ! L- Mogę cię nazywać Vilu? V- Pewnie :) L- No to Vilu jak się znalazłaś na torze? Zazwyczaj nie przychodzątutaj takie ślicznotki jak ty :) V- Fede nauczył mnie jeździć na motorze 2 lata temu więc gdyzobaczyłam tor od razu wstąpiłam by zobaczyć jak jeżdżą zawodowcy ibardzo cię przepraszam cię za tą wpadkę na środku toruZdyskwalifikowali cię ??? :( L - Fede to twój chłopak ?! V - Nie no co ty! Mój Brat !Zazdrosny? XD L- Uff Nie masz za co przepraszać bo gdyby cię nie uratował to bymcię nie poznał :) V - Muszę już iść Pa! L- Czekaj podasz mi swój numer ? V- Buta? 39 L- Nie telefonu XD V- No dobrze Wymieniliśmy się numerami . L- Vilu jakim był bym chłopakiem gdybym cię nie odwiózł? V- Norma nie musisz L -Ale chce V- No dobrze masz ten zaszczyt odwieść mnie do domu L- Wielki zaszczyt XD Trzymał się go kurczowo i jemu to chyba pasowało. L- Vilu nie żeby mi to nie pasowało ale zaraz mnie udusisz :) V- Przepraszam :( L- Nie ma za co pasuje mi to że przytula się do mnie najładniejszadziewczyna na świecie. zarumieniłam się a on ustawił sobie lusterko tak by mnie widzieć. V- Leon! Masz dziewczynę! L- Zerwę z nią V- Nie układa wam się? L- Nie kocham jej . V- To kiepsko L - Zatrzymamy się na chwilę? V- Dobrze Zatrzymaliśmy się w pięknym miejscu. Zeszliśmy z motoru i takwyszło że trzymaliśmy się za rękę. L- Vilu nie będę owijać w bawełnę zakochałem się w od pierwszegowejrzenia jestem wdzięczny losowi że połączył nasze ścieżki. V- Też cię kocham i to co powiedziałeś było słodkie L- Ty jesteś słodka rumienisz się prawda? V- Masz mnie XD L Vilu nie zapytałem się oficjalnie zostaniesz moją dziewczyna? V- A Lara? L- Zerwę z nią zgadzasz się? V- Tak ;) Byłeś zazdrosny! L- Pfff kiedy? V- Jak pytałeś o Fede XD L- Nie! V- Tak! L- No dobrze troszkę V- Chyba troszkę bardzo L- Skończmy temat byłem zazdrosny przyznaję się! Leon odwiózł mnie do domu .L- Kochanie do jutra :)V- Do jutra ale pamiętaj nie skrzywdź jej powiedź jej powoli :) L - Dobrze kotku , spróbuje tylko żeby mi się nie rozpłakała :( V- Dasz radę :) L- Mam nadzieję V- Życzę ci tego L - Dziękuję skarbie mój muszę już iść :( V- Pa Leoś! L : Pa Violuś!! Poszłam do domu , położyłam się na łóżku i dostałam esemesa odLeona Dobranoc kotku! Jutro do naszej szkoły jutro przychodzi nowauczennica ma na imię Michi i to ty masz ją oprowadzać . Przyjdzieszna 7 do szkoły?Leon :) Odpisuje mu : Spoczko :p Dobranoc Leonku! Do jutra! Viola XD Już mi nie odpisuje więc idę spać . Gdy wstałam była godz. 6 umyłam się , ubrałam , umalowałam ,zjadłam śniadanie , zrobiłam sobie selfie i pobiegłam do szkoły takubrana : Gdy byłam pod szkołą zobaczyłam taką dziewczynę : To musi być Michi , podeszłam do niej .V- To ty jesteś Michi? M- TakV- Hej jestem Violetta będę cię oprowadzać i myśle że zostaniemyprzyjaciółkami.M- ChciałabymV- Czym się interesujesz ?M- Muzyką kocham śpiewać mam swoją piosenkę nazywa się *Tove loveV - Ja też kocham śpiewać . To moja pasja.M- Mogę o coś cię zapytać?V- Pewnie :)M - Masz chłopaka?V- MamM- Jak ma na imię?V- LeonM- Nie bardzo spotykane imię . Jak się poznaliście ?V- Trochę dziwna historia. Coś mnie pociągnęło na tor motokrosowy iktoś mnie popchnął i wylądowałam na środku toru . Strasznie siębałam gdy nagle poczułam na sobie ciepłe ramiona okazało się żeLeon zszedł z motoru zakrył mnie sobą . Jak wyszliśmy z toru bardzomi słodził.M- Jakie to romantyczne :) Zazdroszczę ci Kiedy i jak spytał cię ochodzenie?V- Wczoraj , powiedział że odwiezie mnie do domu ale spytał czymożemy się zatrzymać, zgodziłam się i wtedy usiadł ze mną na ławcei zapytał . Na początku miałam wątpliwości bo był jeszcze wnierozwiązanym związku z pewną szatynką o imieniu Lara , powiedziałże dziś z nią zerwie więc się zgodziłam i to tyle.M- Twój chłopak to romantyk.V- Michi trochę się zasiedziałyśmy musimy już iść trochę sięzasiedziałyśmy a muszę ci jeszcze pokazać szkołę.M- Dobrze , ładny kapelusz.V- DziękujęM- ProszęPokazałam Michi szkołę , zaprowadziłam do dyrektora po jej plan lekcji . Wymieniłyśmy się numerami telefonu. Jest ze mną i leonem wklasie. Poszłam z Michi na lekcje. Okazało się że Ludmi musiwyjechać na 2 lata obiecałyśmy się kontaktować więc od dziś siedzę z Michi a Leon z Diego. Fede do mnie dzwonił i powiedział że on iFran zerwali ale co im się dziwić jak ostatnio się kłócą o byle co.Gdy lekcje minęły i szłam ścieżka podszedł do mnie Leon
L- Zapraszam cię na randkę o godz 17. Przyjdę po ciebie zgadzaszsię?
V- Zerwałeś z Larą?
L- Dzisiaj rano . Podrapała mnie , przyjdziesz?
V- Faktycznie masz zadrapanie ,przykro mi że to tak przyjęła .Pewnie że przyjdęL- Małe zadrapanie , cieszę się że przyjdziesz
V- Idę się wyszykować , Michi mi pomoże wybrać ciuchy
.L- Ładnemu we wszystkim ładnie Violu . Widzę że zaprzyjaźniłaś sięz Michi.V- Tak to super dziewczyna :) Muszę już iść , widzimy się o 17Przytuliłam go na pożegnanie.Gdy dotarłam do domu , zadzwoniłam do Michi
.M- Hej Violu Co tam?
V- Michi pomożesz mi?
M-Pewnie tylko powiedź w czym?
V- Muszę wybrać ciuchy na randkę z Leonem i czy pomożesz mi jewybrać?M- Oczywiście ciuchy to moja druga pasja po muzyce. Tylko podaj miswój adres
V- Ul. Folwark 6M- Mieszkam nie daleko za 5 min będę 
.V- Dziękuję ci Michi.
M- Proszę Violu.
V- Do zobaczenia :)M- Do zobaczeniaSiedziałam oglądając telewizję czekając na Michi a Federico robiłPancakesy mnie zrobił z owocami leśnymi. Fede patrzył przez okno inagle krzyknął
F- Zakochałem się!!! Czekałam na Michi gdy zadzwonił dzwonek była to Michi .V- Fede zrób Michi pancakesa F- DobrzeMam pomysł jak ich spiknąć .V- Michi chodź wybierzemy ciuchyM- Dobrze ViluGdy wybraliśmy już dla mnie turkusową sukienkę i czarnekoturny. Przyszedł brat z panceksem dla Michi postarał się zrobiłgo w kształcie serca.M- Nie trzeba było F- Oj trzeba , trzeba mam na Federico a dla takiej ślicznotki Fede.Co z niego za romantyk!V- Ślicznotka ma na imię Michi , ja wychodzę a wy się bawcie dobrzeM,F- DziękujemyWyszłam przed dom i zobaczyłam Leona na motorze czekał na mnieV- Długo czekasz?L- Nie dopiero przyjechałem ,pięknie wyglądasz choV- Dzięki , Leon ale ja mam sukienkę zauważyłeś ?L- Pojadę skrótami nikt cię nie zobaczy V- No dobrzeDotarliśmy na plaże , nie mogłam uwierzyć własnym oczom .V- Leon to dla mnie ?L- A widzisz tu kogoś innegoV- DziękujęL- Dla ciebie wszystko kotkuV- Słodki jesteśL- Wiem o tym i jeszcze przystojny.. 5 min. później i mądryV- I skromny oczywiście Zaśmieliśmy się . Usiedliśmy przy stole . Przyszedł kelner którymbył Diego!!! Ciekawe jak leon zagonił go do pracy .Ale wróćmykelner przyniósł spaghetti na jednym talerzu zdziwiłam się leczpóźniej zrozumiałam.L- Otwórz buzieKarmiliśmy się nawzajem . To była pierwsza i najlepsza randka wmoim życiu. Leon odwiózł mnie do domu. Pocałował mnie napożegnanie.L- Do zobaczenia skarbieV- Pa kocie
----------------------------------------------------------------------------2 lata później 
ViolettaJa i Leon nadal jesteśmy razem , mój ukochany oświadczył mi się iza trzy tyg. będę panią Verdas. Michi i Fede są parą , cieszę sięże się im udało . Francesca jest z Diego szczęśliwa . The End

środa, 26 sierpnia 2015

One Shot z 3 miejsca klaudi Blanco

Tytuł:
*"Miłość to czysty przypadek"

Ona-17-letnia szatynka, mieszkająca w Madrycie. Ma jedną przyjaciółkę Ludmiłę. Przeprowadzą się do Buenos Aires, by chodzić tam do szkoły muzycznej.

On-17-letni brunet, mieszkający od dziecka w BA uczy się śpiewać,tańczyć, grać na instrumentach w Studio On Beat. Ma najlepszego kumpla Federico.

Violetta*
Czekam na Ludmiłę już godzinę, mimo, że mieszka dwie ulice dalej! Dobrze, że dzisiaj mamy wolne, więc możemy pójść na zakupy po nowe ubrania. Już za 2 tygodnie będziemy siedzieć w samolocie do BA!!! Jak ja si.... Ktoś dzwoni dzwonkiem do drzwi.
-Otworzę!- krzyknęłam by Olga nie musiała schodzić z góry by je otworzyć.
-Violu ja Cię bardzo przepraszam, że się spóźniłam, ale dzwonili do mnie ze Studio i powiedzieli, że mamy być za tydzień w Buenos Aires, ponieważ egzaminy wstępne są przesunięte i będą szybciej.- na jednym tchu powiedziała zdyszana Ludmiła.
-Okej wybaczam Ci twoje winy. Naprawdę mamy tam być za tydzień?- nie wierzę w to co słyszę.
-Tak za tydzień. To co idziemy na te zakupy, czy nie?- powiedziała podekscytowana Lu.
-Z ust mi to wyjęłaś. Tylko wezmę kluczyki.- powiedziałam to i zrobiłam to co miałam zrobić. Wyszłyśmy z mojego domu i wsiadłyśmy do mojego samochodu i pojechałyśmy do najlepszej galerii w Madrycie.
*Leon*
-Federico pośpiesz się!!! Za 20 minut mamy zajęcia z Greogorio!! A ty nadal siedzisz w łazience!!- zacząłem po nim krzyczeć. Jak się spóźnimy na jego zajęcia będziemy mieli przechlapane do końca życia.
-Już wyszedłem, zadowolony? Mamy jeszcze 15 minut do początku zajęć, a z mojego domu mamy 7 minut drogi. Więc według moich obliczeń będziemy mieli 8 minut na przebranie.
-Fede mam dosyć twoich mądrości. Rusz się bo naprawdę się spóźnimy.
-Idę już idę- w końcu postanowił się ruszyć.
*Następny dzień*
*Violetta*
Wczoraj byłam cały dzień na zakupach i jeszcze nigdy tyle nie kupiłam. Mamy za 5 dni samolot, więc mam genialny pomysł. Poproszę tatę, a on zapewne się zgodzi. Zbiegłam po schodach i wbiegłam do gabinetu ojca.
-Cześć córciu jak się spało?- czy on nigdy nie przestanie mnie nazywać córcią?
-Dobrze tato. Mam pytanie.- starałam się powiedzieć to jak najbardziej poważnie.-Czy Ludmiła może zamieszkać tutaj na czas do naszego wylotu?- zrobiłam minę małego szczeniaczka, która zawsze na niego działa.
-Hmmm... No dobrze. W sumie będzie nam wygodniej wybrać się na lotnisko.- wiedziałam, że się zgodzi.
-Dziękuję tatusiu!!!!- rzuciłam się na niego i przytuliłam go z całej siły, po czym pobiegłam do pokoju by zadzwonić do przyjaciółki
*Rozmowa telefoniczna Violi i Ludmi*
V: Lu nie chciałabyś zamieszkać u mnie na czas naszych ostatnich do w Madrycie?
L: No pewnie. Tylko twój tata musi się zgodzić.
V: Zgodził się!
L: Super! To ja się biorę za pakowanie.
V: To ja do ciebie pojadę tylko się przebiorę. Będę za 30 minut pa.
*Koniec*
Nie zdążyłam usłyszeć tego co mówi bo się rozłączyłam.
*Tydzień później*
*Federico*
Dziś zaczynają się egzaminy wstępne do Studia. Gdzie sie podział Leon? Czy to nie on stoi przy szafkach z jego byłą? Potem się dowiem o co chodziło.
*Ludmiła*
Ale się stresuję, że mi coś nie wyjdzie. Viole otaczają chłopcy, zresztą mnie też i co chwilę jakiegoś spławiam. Idę po przyjaciółkę bo nie wytrzymam tak dłużej.
-Genowefa chodź- powiedziałam do Violi, bo jakiś chłopak prosił ją o zdradzenie imienia. Mrugłam do niej porozumiewawczo, żeby nie obraziła się.
-Zdzisławo idę- poszłyśmy dalej i gdy już obok nas nikogo nie było wybuchłyśmy nie opanowanym śmiechem. Gdy się uspokoiłyśmy poszłyśmy na przesłuchanie. Teraz kolej Violi. Zaczyna śpiewać En Mi Mundo. Jak zawsze jest świetna. Skończyła. Teraz moja kolej. Zaśpiewam Hoy Somos Mas.
*Violetta"
Zaśpiewałam En Mi Mundo i wyszło mi chyba okej. Teraz Lu śpiewa Hoy Somos Mas i jest genialna. Jej występowi przyglądał się przystojny brunet. Chwilę przed końcem znikł. Okay... To było bardzo dziwne...
-Lu byłaś genialna!- powiedziałam gdy wyszła
- Ty też Vils. Chodź musimy się przebrać na egzamin z tańca- mówiąc to wpadła na bruneta patrzącego na jej występ. Zanim się otrząsną bo są w tej samej pozie 3 minuty ja zniknę. Przed szatnią zaczepił mnie cholernie przystojny brunet.
-Przepraszam widziałaś mojego kumpla Federico?- jego ton przyprawił mnie o dreszcze.
-Jak mi powiesz jak wygląda to może będę wiedziała- co jest bardzo możliwe
*Leon*
Zaczepiłem bardzo ładną szatynkę w poszukiwaniu mojego kumpla.
-Przepraszam widziałaś mojego kumpla Federico?
-Jak mi powiesz jak wygląda to może będę wiedziała- jej głos był cudowny, tak, że mógłbym słuchać go godzinami.
-Jesteś tu nowa? Jestem Leon Verdas.
-Miło mi. Violetta Castillo.- i w tym momencie przerwał nam Fede i jakaś blondynka.
-Ludmiła poznaj Leona. Leon poznaj Ludmiłę- przedstawiła mi blondynkę Violetta. Ona była zaślepiona w Fede, a on w niej.
-Violetta poznaj Federico, Federico poznaj Violettę- gdy się już zapoznaliśmy, dziewczyny poszły się przebrać a my poszliśmy poczekać na nie przed salą taneczną. Nie mogę przestać o Violettcie. To nie możliwe, żebym się zakochał w niej. Przecież jej nie znam. Przyszły i w tym samym zawołali Violettę, trzeba przyznać, że świetnie tańczy. Teraz poszła Ludmiła. Ona też dobrze tańczy.
*1 tydzień później, dzień wyników*
Ja i Viola zaprzyjaźniliśmy się. To samo można stwierdzić o Fede i Lu. Za chwilę wywieszą wyniki a dziewczyny nie mogą usiedzieć w miejscu.
-Macie owsiki, czy co? Naprawdę tak ciężko siedzieć w jednym miejscu?- Fede nie wytrzymał i zaczął się wydzierać. Ja w obronie dziewczyn przypomniałem mu jego zachowanie. Od razu się zamknął. Gdy popatrzyłem na dziewczyny, skakały i przytulały się. Podeszliśmy do tablicy z wynikami i obie się dostały.
*Violetta*
Dostałyśmy się do studia. Już zadzwoniłam do rodziców by poinformować ich o świetnej wieści. Leon i Fede zabrali nas na koktajle. Dziś świętujemy dostanie się do studia.
*3 miesiące później*
*Federico*
-Leon ja nie mówiłem Ci bo nie byłem pewny ale teraz jestem ja... Zakochałem się w Ludmile...- bałem się jego reakcji, ale ja wiem, że on Kocha Violę.
-To widać stary. Ja muszę lecieć.
-Czyżbyś miał zamiar powiedzieć Violettcie co do niej czujesz?- mówiąc to zdanie obszedłem kanapę by nie ucierpieć.
-Skąd ty wiesz?...
-To widać stary. Leć już- specjalnie zacytowałem go by nie oberwać. Muszę zadzwonić do Ludmiły i zaprosić ją na piknik w parku. Wtedy jej powiem co czuję.
*Violetta*
Stresuję się spotkaniem z Leonem. Po co się zgodziłam? Nienawidzę miłości. Przez przypadek poznałam Leona i się zakochałam. Muszę uważać co powiem. Jestem już na miejscu. Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i usłyszałam jego głos.
-Zgadnij kto?- wiedziałam, że to on, ale wolałam się z nim podroczyć.
-Fede?
-Pudło.
-Tata?
-Coś kiepsko idą Ci zgadywanki.
-Kuzyn Alex!
-Chcesz, żebym się pogniewał?
-Oj Leon ja się z tobą droczę.
-Wiem!
-Że co?
-To- stało się to o czym śniłam! Leon mnie pocałował a ja oddałam pocałunek.
-Kocham Cię- czy to dzieje się na prawdę?
-Ja Ciebie też.
*Ludmiła*
Idę na piknik w parku z Fede. Powiem mu, że go kocham, ucieknę i przeprowadzę się kilka miast dalej. Tak. Nie chcę mu psuć życia. Spotkałam go przez przypadek, zakochałam się i mam zamiar się usunąć.
-Ludmiła, nie chcesz mnie widzieć?
-O Fede! Nie widziałam Cię. Zamyśliłam się. Przepraszam, ale kocham Cię.- odwróciłam się i poczułam ucisk na nadgarstku. Zostałam odwrócona i poczułam na ustach pocałunek. Odwzajemniłam go. Ale czemu? Nagle Fede przerwał tą piękną czynność.
-Kocham Cię- powiedział to czego bałam się, że nie usłyszę.
*4 lata później*
Fede i Ludmiła są małżeństwem od 1,5 roku i mają córkę o imieniu Tini. Za 2 miesiące na świecie pojawi się ich syn Ruggero. Leon i Violetta są małżeństwem od 2 lat i mają bliźniaki o imionach Jorge i Mechi. Na ich drodze do szczęścia było wiele przeszkód ale oni się nie poddawali. Teraz są szczęśliwi, mają rodziny, są sławni na całym świecie. Ich historie to idealne przykłady, miłości z przypadku.
Koniec

Gratuluję jeszcze raz.

Rozdział 35

Uwaga jak ktoś nie chce rzygać tęcza ze słodkości to niech nie czyta. 


-Jak to co trzeba zrobić? Musimy go odbić.
-Ale jak?-spytałam nie pewnie bojąc się co za raz usłyszę.
-No normalnie kochanie musimy zrobić skok na ich gang, ale ty kochanie się tym nie kłopocz.
-Nie!-zaprzeczyłam od razu chociaż się zdziwiłam co ja mówię.- Chcę żebyś do tej akcji mnie wyszkolił, jak by nie było on tam jest prze ze mnie. Dlatego chcę pomóc i przy okazji nauczyć się strzelać i bić.
-Co? Na głowę upadłaś? Czy ty się dobrze czujesz- zacząłem na nią krzyczeć no ona sobie chyba sprawy nie zdaje co na takiej akcji może jej się stać. Czasami mam ochotę ją udusić gołymi rękami jej to się wydaje zę ja się wo gule o nią nie martwię jak mogę się nie martwić jak ją kurwa kocham.



-No ale Leon, będę mogła spędzić z tobą więcej czasu i się nie będę tak martwić o ciebie jak tam pojedziesz.-powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Nie powiedziałem coś już na ten temat.
-Okey ty nie chcesz mnie niczego nauczyć po proszę kogoś innego.-powiedziałam dumnie, że wyjdzie na moje.
-Ciekawe kogo?- spytałem z sarkazmem.
-Jak to kogo twojego brata- Federica
-Co? Czyś ty dosłownie oszalała, przecież ja ci nie pozwolę na przebywanie z nim sam na sam.
- Nic ci nie pasuje, chcę odzyskać z tobą Diega i nawet jak byśmy się mieli przez to pokłócić i tak to zrobię i tak zdania nie zmienię. Dlatego pytam ostatni raz pomożesz mi czy mam pytać kogoś innego?-spytałam już zła.
-Dobra uparciuchu pomogę ci ale pod jednym warunkiem?-powiedziałem uśmiechając się do niej, a ona to odwzajemniła i jak tu mam jej nie kochać.
-Dziękuje dziękuje,-powiedziałam i rzuciłam się na niego całując go w szyję a on cicho zamruczał w moje ucho zaśmiałam się na ten gest i zaczęłam głaskać go po policzku.- A jaki jest ten warunek ?-spytałam patrząc mu w oczy.
-A taki że na akcji trzymasz się mnie i nikogo innego zrozumiałaś?
-Oczywiście kochanie.  Kocham cię -powiedziałam i go pocałowałam, a on odwzajemnił pocałunek dając w niego cała miłość do mnie był on delikatny  namiętny ale także natarczywy i zachłanny.
-Ja ciebie też kocham-powiedział po miedzy pocałunkami składając je na moje szyi.
-Skarbie co byś powiedziała na drugą rundę.
-Przepraszam kochanie ale nie bo coś mi się wydaje że te dolne części mnie strasznie bolą.
-Przepraszam nie chciałem , znowu mi nie wyszło być dla ciebie delikatnym-powiedziałem załammy.
-O nie Leon mi się podobało nawet nie wiesz jak bardzo, a co najważniejsze to to że byłeś w 100 % delikatny tylko po prostu każda dziewczyna tak ma że potem ja to boli. Ty mój głuptasie kocham cie i niechałam przeżyć  tego pierwszego razu z nikim innym tylko z tobą.
-Ja ciebie też kocham, chodź zejdziemy na śniadanie a potem pójdziemy cię pod szkolić -uśmiechnąłem się i wziąłem ją na ręce i zeszliśmy na dół.


Macie 35 zostało do końca ich nie dużo następne opowiadanie będzie jak te skończę. Wiem że pewnie połowa przestanie tu zaglądać ,ale przykro mi bardzo od początku zamierzałam tyle rozdziałów napisać.

5 komentarzy= next.

sobota, 22 sierpnia 2015

wyniki konkursu

I miejsce zajmuje
NATALIA COMELLO
Z one shotem pod tytułem Leonetta: ,,Nie ważne co się stanie, ważne jest to co z tym zrobisz..."
Bardzo fajny one shot.
Gratuluję nagrody dostaniesz najpóźniej w poniedziałek.
II miejsce zajmuje
OLA KOZA
One shot też fajny
Gratuluję, też nagrody dostaniesz w poniedziałek
III zajmuje
KLAUDIA BLANCO
Z one shotem pod tytułem "Miłość to czysty przypadek"
Też fajny
Gratuluję. Nagrody w poniedziałek
Opublikuje one shoty do końca przyszłego tygodnia.
Gratuluję wszystkim.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Wyniki konkursu

Hej wyniki konkursu pojawia się w sobotę lub wcześniej.
Bardzo przepraszam ze dopiero teraz ale czasu nie miałam żeby to ogarnąć

piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział 4

Zaprowadził mnie do tylnego wyjścia. Stał tam już jego kolega z wozem, wsadził mnie do samochodu, a jego kolega stał przy moich drzwiach.
-nie dobrze mi.
-Nie tylko nie na samochód-powiedział Fede.
-Okey-odchyliłam głowę w prawo czyli w stronę kolegi Leona i zwymiotowałam.
-Nie tylko nie moje nowe buty.
-kupie ci nowe -odezwał się Leon.
No tak jak zawsze musi szpanować hajsem. Jak ja go nie cierpię, kasa i tylko kasa. Federico zamknął drzwi, a my ruszyliśmy z piskiem opon, jechał bardzo szybko miałam wrażenie że chce nas zabić.
-Możesz zwolnić ja nie umieram a ni nie rodzę.-powiedziałam wkurzona i wystraszona.
-Tak wiem że nie umierasz i że nie rodzisz, ale myślałem że lubisz szybką jazdę ze mną.
-No tak, bo ty jesteś wielki Leon Verdas którego każdy uwielbia i na sam widok ciebie każdy mdleje już nic nie mówmy o jeździe z tobą w twoim samochodzie, ale ja nie z takich nie lubię cię dlatego nie robię tych wszystkich rzeczy jak inni na twój widok.
-Czyli nie lubisz mojej muzyki?
-Nie tego nie powiedziałam, super masz głos i muzyka też jest super, ale jak ja mam cie lubić przecież ja nawet cie nie znam.
-No tak ale wydaje mi się że gdybyś mnie po znała polubiłabyś mnie.
-Nie sądzę-powiedziałam pod nosem.
Zatrzymaliśmy się pod szpitalem oczywiście nie pod głównym wejściem tylko bocznym no bo przecież się mnie wstydzi. Zaprowadził mnie do lekarza a on zaczął robić mi badania.
-No i co? Nic jej nie jest?-spytał nie cierpliwie Leon.
-Nie. Tylko przyłóż sobie okład który zaraz ci dam.
-Dobrze.
-Max czyli możemy już jechać
-Tak tylko nie wiem czy ta dziewczyna che wracać do domu z tym idiotą.
-To wy się znacie?
-Tak to mąż mojej siostry.
Zasłonili mnie kotarą i powiedzieli że zaraz wrócą.
-Maxi jaki masz wóz?
-Nie najnowszy, nie spodobał by ci się, a co?
-Może się wymienimy.
-Ale..
-Drugiej szansy nie będzie.
-Okey.
Zamieniliśmy się autami i ja z Violettą ruszyliśmy dalej.
-Masz mnie natychmiast zawieźć do domu. Moi rodzice na pewno się już martwią.
-Dobrze tylko najpierw pojedziemy w takie małe drobne miejsce.
-Nienawidzę cię.
-Czemu się tak irytujesz?
-Nie irytuje się po prostu nie chcę mieć szlabanu przez resztę wakacji.
-O teraz się denerwujesz.
-Dobra skończ lepiej skup się na drodze.
10 minut później.
-Ty tu mieszkasz?-spytała Viola.
-Tak, dobra, chodź.
-No tak trzeba mnie gdzieś ukryć.
-Nie ukryć. Pokój gościny zostań tu ja za raz wracam tylko nigdzie się nie ruszaj okey.
-A mama jakieś inne wyjście.
-Nie. Tylko nigdzie się nie ruszaj.
-Dobrze.


Hej macie czwóreczkę podoba się mam nadzieje że tak. Wena mi dopisuje i jest co raz lepiej.
10 Komentarzy= Next.




środa, 5 sierpnia 2015

Nowy blog

Hej kochani tak jak mówiłam założyłam nowego bloga o Mal i Benie ale będzie to wo gule inna historia niż filmie. Zapraszam mam nadzieję ,że wam się spodoba.
 http://benandmal.blogspot.com/ 

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Rozdział 34

Leon
Obudziłem się w wspaniałym humorze. No bo jak inaczej wyznałem miłość mojej ukochanej, która po upojnej nocy śpi we mnie wtulona, a mi nie pozostaje nic innego jak tylko się cieszyć. Tylko martwi mnie jedna rzecz, Diego. Muszę go odzyskać jakby nie było to mój przyjaciel i gdy go odbije chciałbym skończyć z mafią i innymi typu rzeczami, chciałabym normalnie żyć razem z Violą  Ale na razie muszę obudzić moją królewnę.
- Violu, kochanie- zacząłem szeptać jej do ucha i przygryzać lekko ucho, boże jak ja ją kocham jest taka piękna, nie wiem co ona we mnie widzi.
-Skarbie, obudź się-powiedziałem , ale to też nie zadziałało , dlatego wydostałem się z jej ramion i nachyliłem się nad nią i ją pocałowałem. Byłem w szoku bo oddała pocałunek z dwojoną siła. Złapała mnie za szyję i przyciągnęła do siebie bliżej, ale ja się odsunąłem i spojrzałem na nią zdziwiony.
- Ty kłamczuchu udawałaś, że śpisz bo wiedziałaś że jak to nie podziała to cię pocałuje. Spryciula, czeka cię kara.
-Tak? A jaka?-droczyła się ze mną.
-Nie dostaniesz buziaka, przez cały dzień-boże co ja powiedziałem ,przecież ja nie wytrzyma bez jej ust cały dzień. No. ale jak się słowa rzekło to trzeba spełnić.
-Nie musisz mi wcale dawać buziaków, sama sobie wezmę-powiedziałam i znowu go złapałam za szyję i go pocałowałam, wiedziałam że on długo nie wytrzyma i po paru minutach odwzajemnił pocałunek. Kocham go!
Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy i tak mnie wzięło ,że miała straszną ochotę powiedzieć co do niego czuję.
-Kocham cię Leonie Verdasie -powiedziałam, a on na mnie opadł i jego twarz znajdowała się miedzy szyją a ramieniem i zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyj. Po 5 minutach, gdy skończył robić mi trzecią na szyj malinkę, oderwał się ode mnie i spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się tym swoim niebiańskim uśmiechem.
-Ja ciebie też kocham moja księżniczko i teraz każdy będzie wiedział,że jesteś moja-powiedziałem przejeżdżając po moim dziele , czułem jak znowu drży na ten gest a mnie to jeszcze bardziej podnieciło. Boże co ja się mam z tą kobietą ja przy niej nie umiem się opanować, co się ze mną dzieje.
-Jesteś nie możliwy jak ja teraz wyglądam.
-Pięknie jak zawsze- uśmiechnąłem się do niej, ale po chwili spoważniałem patrząc na jej minę ,wyrażała smutek.
-Violu co się stało?-powiedziałem zaniepokojony i od razu usiadłem na krawędzi łóżka i pociągnąłem ją na swoje kolana, a ona od razu się we mnie wtuliła.
- Co teraz będzie z Diego?
 

Hej macie kolejny jak myślicie co odpowie  Leon .  postanowiłam zrobić ten blog ale tylko z tymi postacią mi wo gule nie będzie tam dobra czy zła będzie normalnie jak w naszym świecie.

Kochani

Opowiadanie te pierwsze już się pomału kończy przewiduje jeszcze może pięć rozdziałów. Ostatnio zastanawiałam się czy by nie utworzyć nowego bloga o tym nowym serialu ,, Następcy" ale nie chodzi mi o to  żeby pisać to samo co będzie w serialu, lub co będzie później chodzi mi o to żeby napisać historię z tymi bohaterami, ale z inną całkiem historią.  Co o tym myślicie napisz cie w komentarzach. Bardzo mi na tym zależy.

piątek, 31 lipca 2015

Rozdział 33 18+

Violett
Co? On sobie myśli przecież wydawał się taki czuły delikatny, a teraz chce mnie oddać tym gangsterom. Dupek jeden! 
-Leon błagam nie oddawaj mnie , nie wejdę ci już więcej w drogę. Proszę.
-No widzisz Leonku dziewczyna cię błaga a ty nadal zostajesz przy swoim?
-Tak macie ja zabrać mi z oczu.
-No jeśli tak stawiasz sprawę to weźmiemy twojego zacnego kolegę, on bardziej nam się przyda.
Mnie puścili i upadłam na kolana, a Diego zabrali do samochodu. Leon od razu do mnie podszedł, podał mi rękę, ale ja tylko się od niego odwróciłam. Upadł na kolana, przymnie i dotknął mojej brody palcami,żebym na niego spojrzała i tak też zrobiłam. Spojrzałam mu w oczy , a w nich ujrzałam największy ból jaki kol wiek widziałam. Pewnie był on spowodowany mną, bo odszedł z nimi Diego,a nie ja. Boże jaka ja byłam głupia jak on mi się mógł podobać jak on wo gule nie miał serce, co za człowiek. Teraz byłam przygotowana na najgorsze, ale nie on pomógł mi wstać i zaniósł mnie na kanapę i posadził mnie na swoich kolanach, kurde czegoś tu nie rozumiem, przecież był nie dawno na mnie zły, czy nie.
- Violetta za nic w świecie nie oddałbym cię tym  idiotą.
On chyba myśli, że ja głupia jestem. Przecież raptem 5 minut temu sam mówi że chce mnie oddać zamiast Diega. Nie rozumiem go. Dltego spojrzałam na niego ,żeby kontynuował bo go nie rozumiałam.
-Violu, kochanie ja wiedziałem, że jeśli powiem,że oddaje Diega oni by wzięli ciebie. A ja nie chciałem cię stracić i przepraszam,że myślałaś że już mi na tobie nie zależy Kocham cię.
-CO?- spytałam zdumiona to przecież to miała być miłość nie odwzajemniona, a jednak on coś do mnie czuje. Nie mogę w to uwierzyć. On mnie kocha, szef mafii, najprzystojniejszy facet na ziemi mnie kocha a ja jego.
-Kocham cię Violu.
- Ja ciebie też kocham.
Leon
Byłem w siódmym niebie, gdy usłyszałem od niej te słowa, ona mnie kochała a ja ją będziemy szczęśliwi tak  jak było w moich snach..Spojrzałem na nią z uśmiechem i posadziłem ją sobie na swoich kolanach. Zbliżyliśmy się do siebie tak ,że  czuliśmy na sobie swoje oddechy, nie wytrzymałem dłużej i złączyłem nasze usta w czułym pocałunku. Najpierw zacząłem całować ją powoli tak jak bym ją prosił o pozwolenie do siebie, oczywiście je otrzymałem i mój język już toczył walkę z jej pocałunek z delikatnego przerodził się w brutalny i namiętny. Podniosłem ją, na co ona jęknęła i przygryzła moją wargę,że aż krew zaczęła z niej spływać. Odsunęła się ode mnie i spojrzała na moją wargę i zaczęła ją całować jak by chciała upoić ból byłam w tedy taka urocza.
-Przepraszam Leon nie chciałam cię ugryźć-powiedziałam i wtuliłam się w jego szyję ,wplątując palce w jego włosy.
-Nic się nie stało kochanie.  Zaprowadziłem ją do sypialni i położyłem na łóżku, a ja nad nią zaczęliśmy się znowu całować błądziłem rękami od jej szyj aż do pępka czułem jak jej skóra drży pod moim dotykiem. Nie chciałem jej skrzywdzić i nie chciałem nic zrobić wbrew jej woli.
-Violu czy możemy to zrobić?-spytałem
-Tak chcę tego z osobą którą kocham, - I go pocałowałam.
Zacząłem ją całować po szyj zjeżdżając co raz niżej aż dotarłem do jej majtek zdjąłem jej majtki i stanik za jednym zamachem byłem tak podniecony,że nie zauważyłem ,że ja też już byłem rozebrany pocałowałem ją delikatnie w usta i na swój penis założyłem kondom.
-Obiecuję będę delikatny.
-Dobrze -pocałowałem ją znowu w usta i nakierowałem swojego penisa do jej wnętrza. Wszedłem w nią powoli i na razie się nie ruszałem chciałem żeby się przyzwyczaiła do mnie i mojego kolegi.
Ścisnęła moje plecy, gdy delikatnie się poruszyłem w przód.
-Teraz może trochę zaboleć, chcę przejść przez twoją błonę dziewiczą, dobrze.
-Tak, nie obchodzi mnie ból ważne że pokonam go razem z tobą.
Uśmiechnąłem się na te słowa i poruszyłem się trochę mocniej niż wcześniej i wszedłem głębiej żeby też ją poczuć. Zacząłem się poruszać i czym szybciej się poruszałem tym bardziej czułem paznokcie Violi wbijające się w moje plecy. Spojrzałem jej w oczy i ujrzałem je łzy. O nie co ja zrobiłem, prze ze mnie ona płaczę.
-Violu mam przestać?-spytałem zmartwiony.
-Nie za raz przejdzie, już przestaje poruszaj się rób swoje.- powiedziałam i go pocałowałam na potwierdzenie moich słów.
Zacząłem się znów poruszać, ale teraz cały czas patrząc w oczy mojej kochanej Violi.Widziałem, że przebiłem się już przez błonę i że ból już łagodnieje. Byłem wniebowzięty. Poruszałem się coraz szybciej i widziałem że Violi się to podoba, Słyszałem jej jęki i westchnienia.Aż w końcu usłyszałem to chciałem usłyszeć od samego początku.
-AAAAAAAAA......... TAK .....TAK .....LEON.... Kocham cię.
Szczytowała, drżała dzięki mnie pode mną , chwilę po niej to ja zacząłem szczytować.
-AAAAA.......Violu... Kocham cię
Opadłem sił na nią i w sypialni było tylko słychać nasze  uspokajające się oddechy. Wyszedłem z niej powoli i wyrzuciłem kondom do kosza i położyłem się koło niej, a ona się we mnie wtuliła i pocałowała mnie na dobranoc i zasnęła w moich ramionach. Czułem się spełniony i szczęśliwy. Okryłem nas kołdrą i sam zasnąłem.

Hej macie rozdział podoba się
20 komentarzy=next.
Teraz będą pojawiać się często bo mam wenę.




wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział 3 cz2

Leon
Gdy stałem i grałem na scenie jak to miałem w zwyczaju rzuciłem okularami przeciw słonecznymi,  bo wychodziłem z założenia że nie są dla mnie zbyt ważne. I gdy zrobiłem to tym razem pod koniec koncertu tak nie fortunie rzuciłem że trafiłem dziewczynę.
O Boże co ja zrobiłem jak media się dowiedzą mam przerąbane i jeszcze ta głupia kolacja. Dobra trzeba ją jakoś stąd wyprowadzić niezauważalne i zawieść ja do lekarz bo trafiłem ja prosto w oko. Mam nadzieje że jej nic nie jest. Co ja wyląduje przejmuje się jakąś biedaczek, która pewnie mnie uwielbia i cieszy się ze ma za darmo moje okulary, ale i tak zawiozę ją do lekarza.
Violetta
Stałam i patrzyłam jak ten kretyn gra,  fajnie gra ale ja za nim nie szaleje. W pewnym momencie spojrzałam na zegarek u ręki wskazywał godzinę 23. Hura w końcu za raz się ten koszmar skończy jeszcze tylko 10 minut. Podniosła  głowę z nad zegarka i poczułam ból w prawym oku. Nie mogłam mruknąć a ni zamknąć oka, spojrzałem do góry bo tyle byłam w stanie zrobić i ujrzałam twarz tego idioty, który już nie miał na sobie okularów,  tylko one już leżały na ziemi i cały tłum się po nie schylał. Szukałam wzrokiem mojej siostry ale oczywiście jej nie znalazłam miałam już iść, gdy ktoś nagle do mnie zagadał
- Hej sorry że Cię nimi walnąłem, chodź zawiozę Cię do lekarza w ramach przeprosin okey?
-Hej nie rób tej słodkiej minki bo na mnie to i tak nie działa, nie lubię Cię i pojadę tylko z tobą bo boje się że mogłeś mi coś zrobić.
-Okey tylko wyjdziemy tylnym wyjściem.
- A to czemu wstydzisz się mnie. No tak uderzyła fanke okularami i nie wiesz jak do tego się przyznać. Tylko pamiętaj ja nie jestem twoją fanka.
- Aż tak mnie nie lubisz?
- To nie o to chodzi ze ja cie nie lubię ją Cię nie znam to jak mogę cie lubić.
- Chodźmy już stąd.
- Okey.

Hej to jest druga część rozdziału mam nadzieje ze wam się podoba. Teraz będę pisać regularnie rozdział 33 pojawi się najpóźniej w piąte. Do zobaczenia
Dacie 5 komentarzy a rozdział w piątek

niedziela, 12 lipca 2015

Info

Rozdział pojawi się do końca przyszłego tygodnia. Przepraszam ale szkoła była a teraz wyjeżdżam.

niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 32

Violetta
Gdy weszliśmy do domu zagraliśmy z wrażenia w salonie siedział Diego i dwóch facetów z bronią która była wycelowana w jego głowę. O boże a na przeciwko niego siedział jeszcze jakiś facet, nie chwila ja go znam to jest Harry ten miły flirciarz z gór ale co on tu do cholery robi i co chce od nas. Spojrzałam na Leona był tak samo zdziwiony jak ja złapałam go mocniej za rękę a on dopiero teraz spojrzał na mnie.
-O proszę w końcu pojawił się nasz szef ze swoją dziwką.
Wzdrygnełam się na to określenie mnie
-Co to robicie?- spytał zły Leon.
- Jak to co chcemy sprawdzić twoją dziwkę, czy naprawdę jest taka dobra że zabrałeś ja aż w góry.
- Nie, ma mowy nie dotknięcie jej.
- Ej przecież od tego są dziwki, co nie?
- Tak, ale ona do kurwy nędzy nie jest dziwką.
- Aha no tak ona jest narkomaną stąd u niej złoty pył
- Nie, ona nie miała żadnego złotego pyłu- skłamał
- Nie a to co to jest?
- Nie powinno was to obchodzić jestem szefem i ja decyduje o wszystkim.
- No chyba nie nad tobą jeszcze siedzi prezes
- Aha od niego jesteście, dobra przechodzmy do konkretów czego chcecie?
- Złotego pyłu i wychodzimy.
- Nie mam go więcej tylko tyle mam.
- No szefowi się to nie spodoba, wiec w zamian musimy wziąć zakladnika. Może ten twój kolega  się na da wybieraj ona lub on.
- Bierzcie dziewczynę.
Co do cholery mówi przecież nie dawno mówił ze jestem dla niego najważniejsza a teraz chce mnie oddać tym gangstera.
- Leon proszę nie.
- Jesteś tego pewny.
- Tak bierzcie dziewczynę i wynocha.


Hej macie 32 rozdział.
Jak myślicie Violetta pójdzie do tych gangsterów czy nie dowiecie się w następnym rozdziale. Rozdział 3 będzie wieczorem.

Nie robie szantażu ale chcę zobaczyć ile mnie czyta ludzi. Dlatego proszę jak najwięcej komentarzy a szybciej będzie rozdział.

Example 3